Chciałbym podzielić się z Wami kilkoma osobistymi refleksjami, które są dla mnie bardzo trudne. W ostatnich tygodniach dowiedziałem się o skali brutalnych zachowań, których dopuszczał się nasz współbrat we Wrocławiu.

Miesza się we mnie smutek, wstyd, a nade wszystko ogrom współczucia dla osób, które doznały krzywdy, mając świadomość wielu jej wymiarów.

Wobec tych zdarzeń zadaję sobie pytanie, co dziś mogę zrobić jako – od 4 miesięcy – przeor krakowskiego klasztoru. Widzę dwa pola reakcji:

1. Po pierwsze, podjęcie działań prewencyjnych w duszpasterstwach, by zapewnić im maksymalną przejrzystość i bezpieczeństwo. Jest to jeden z moich priorytetów.

Chcę Was również zachęcić do reagowania wobec odpowiednich osób i instytucji na wszelkie możliwe nadużycia, których jesteście świadkami gdziekolwiek: u dominikanów, w innych miejscach w Kościele, poza Kościołem. Elementem dojrzałości chrześcijańskiej jest odpowiedzialność obywatelska. Gdyby ktoś chciał się ze mną skontaktować, oto mój adres mailowy: [email protected]

2. Po drugie, dla mnie osobiście, dość młodego wciąż dominikanina i przeora, obecna sytuacja jest wezwaniem do gorliwości w tym, co nazywam „pracą u podstaw”: w rzetelnym przygotowywaniu się do kazań, do wykładów, do cierpliwości w konfesjonale.

Jestem przekonany, że Kościół zawsze będzie ponosił porażkę, jeśli będzie koncentrował uwagę nie na Chrystusie, ale na sobie samym: czy to chwaląc się pozornymi sukcesami, czy to koncentrując uwagę przez swoje winy.
Ostatnio usłyszeliśmy o wielkim złu. Osobiście czuję się odpowiedzialny, na swoją miarę, w klasztorze krakowskim, za spokojne i cierpliwe zmienianie proporcji dobra i zła.

Łukasz Wiśniewski OP
przeor